środa, 22 marca 2017

Szpital Leonii i Izraela Poznańskich

W dzisiejszym wpisie i zarazem zapowiedzi galerii na Urban Explorers Łódź zajrzymy do dawnego szpitala Leonii i Izraela Poznańskiego.

Historia Poznańskich jest tak szeroko opisywana w internecie, że pozwolę sobie ją ominąć.
Przełom XIX i XX wieku to okres wielkiego rozwoju Łodzi. Budowane były szpitale, kościoły, placówki szkolne i na to wszystko "zrzucali" się łódzcy fabrykanci.

W latach 80 XIX wieku małżeństwo Poznańskich ufundowało szpital, który obecnie nosi imię Seweryna Sterlinga, a sam doktor w 1898 otworzył w nim pierwszy oddział chorych na gruźlicę.
Projektantem tego monumentalnego budynku był architekt Juliusz Jung.

Fot: Fotopolska.eu

Dr Seweryn Sterling

Wtedy nosił on nazwę "Fundacji Izraela i Leonii małżeństwa Poznańskich".

Fot: Fotopolska.eu
 Izrael Kalmanowicz Poznański

Leonia Poznańska



Początkowo był przeznaczony dla ludności żydowskiej. Na miejscu funkcjonowała synagoga i kuchnia koszerna, Po 1939 r. z racji wojny przyjmowano do niego również chorych innych wyznań.

W latach 1945-47 w budynku funkcjonowały koszary wojskowe.
Ponowne otwarcie nastąpiło w 1947 i wtedy patronem szpitala został dr Seweryn Sterling.

Fot: Fotopolska.eu

Mówiąc o szpitalu trzeba wspomnieć o profesorze Janie Mollu.
Fot: Wikipedia

Prowadził on w latach 1958-1983 w tym miejscu słynną klinikę kardiologiczną. Przeprowadził on w 1969 r. pierwszy choć nieudany przeszczep serca.
Fot: Wikipedia

Obecnie Regionalne Centrum Chorób Serca im Seweryna Sterlinga zostało przeniesione do budynku Centrum Kliniczno Dydaktycznego na ulicę Pomorską 251, a budynek szpitala stoi pusty. 



Uprzedzę komentarze, że jak to, że znów piękny budynek świeci pustkami. Tak to prawda, ale przewidziana jest tam placówka opieki, ale jak na razie brakuje na to pieniędzy.

czwartek, 23 lutego 2017

Kochanówka

Witam ponownie po dłuższej przerwie.

Dziś historia Szpitala Psychiatrycznego im J.Babińskiego zwanego najczęściej jako "Kochanówka"
Powstał on w 1902 roku na terenach ówczesnej wsi Kochanówka. Jak to wtedy bywało dobroczyńcami i organizatorami zbiórki byli m.in łódzcy fabrykanci Juliusz Kunitzer, Ignacy Poznański, bracia Geyerowie i paru innych.
Ale nic by nie powstało gdyby nie dr. Karola Joncher i Edwarda Stegmann, którzy założyli komitet, którego celem była zbiórka pieniędzy na budowę szpitala. Warto wspomnieć, że zanim powstała Kochanówka chorych leczono w obecnym budynku Narutowicza 60 (wtedy Dzielna 52) w schronisku dla biednych.

Dr. Karol Jonscher

Ale wróćmy do szpitala. Nowatorstwo szpitala polegało na umieszczeniu placówki w pobliży terenów leśnych. W chwili otwarcia szpital posiadał łącznie 100 miejsc w dwóch pawilonach.
Za projekt architektoniczny odpowiadał znany architekt Franciszek Chełmiński.

Pierwszy dyrektorem został profesor psychiatri Jan Mazurkiewicz.

W czasie I wojny światowej szpital poniósł cięzkie straty, ale dzięki staraniom kolejnego dyrektora Antoniego Mikulskiego powołano kolejny komitet tym razem na rzecz odbudowy.



Kochanówka po bombardowaniach. Fot: Fotopolska

W okresie międzywojnia szpital miał problemy finansowe, ale przetrwał je dzięki kierowaniu pacjentów przez Kasę Chorych.
Szpital dalej się rozwijał i w momencie wybuchu II wojny światowej w 1939 posiadał siedem pawilonów z 625 chorymi.

Wojna która rozpoczęła się 1 września 1939 roku miała wywrzeć na placówce jednak tragiczne piętno. Pod koniec września w Sopocie Adolf Hitler przedstawił plan pozbycia się umysłowo chorych z terenów Niemiec argumentując to utrzymaniem "czystości niemieckiej rasy"

Początkowo odbywało się to poprzez zastrzyki m.in z morfiny, później używano także komór gazowych, albo po prostu rozstrzeliwano.

Wracając do "Kochanówki" akcja zaczęła się od przejęcia administracji przez niemców, którzy zakazali wypisów ze szpitala i zaczęli dzielić chorych na 3 kategorie.
Fot: Bundesarchiw

W dniach 13-15 marca 1940 zaczęło się mordowanie chorych w której zginęło ok 550 osób. W kolejnych etapach wymordowano kolejne ok 300 osób w tym ok 140 osób byłych pacjentów, których wezwano na badania kontrolne. Łącznie wymordowano 840 pacjentów Kochanówki i 284 pacjentów schroniska gminy żydowskiej z ul Wesołej.

Ofiary wywożono wozami z komorami gazowymi i prawdopodobnie grzebano w podłódzkim Lesie Okręglik i w lasach lućmierskich.
Pomnik pomordowanych w lesie lućmierskim Fot: http://cms.miasto.zgierz.pl

Herbert Lange kierujący akcją, późniejszy założyciel obozu w Chełmnie na Nerem zginął w Bitwie o Berlin, a data i okoliczności śmierci niemieckiego dyrektora dr. Herberta Grohmana są nieznane.
Herbert Lange

W 2013 odsłonięto tablicę poświęconą wymordowanym w Kochanówce, który wisi po prawej stronie od bramy na murze okalającym szpital.


Z Kochanówką i ludobójstwem mam dwa prywatne wspomnienia.
Jeden wiąże się moją wizytą na terenie u kolegi mojego kolegi, który był tam salowym. Mieszkał on w jednym z domków na terenie. Obecnie nie wyglądają na zamieszkałe. Ale pamiętam jak opowiadał, że od pracy w szpitalu psychiatrycznym ma odruch odwracania się za siebie, bo bywały sytuację, że któryś z pacjentów zdobywał strzykawkę i próbował wbić salowemu. To raczej nie jest lekka praca.



Drugie wspomnienie to wizyta na Dolnym Śląsku niecałe 2 lata temu. Chcieliśmy z kolegami zwiedzić remontowany dawny szpital w którym mieścił się ośrodek Lebensborn w czasie wojny. Obiekt należy do Niemca. Człowiek, który nas oprowadzał po terenie podczas rozmowy z jednym z nas o historii stwierdził, że Hitler dobrze zrobił mordując niepełnosprawnych w czasie II wojny światowej. Można z tego wywnioskować, że "fanów" Hitlera jeszcze trochę jest na tym świecie. Trochę to przerażające.

Do zobaczenia niebawem.

Więcej zdjęć niebawem na Urban Explorers Łódź na FB






czwartek, 12 stycznia 2017

Historia kultury w podwórzu pod adresem Piotrkowska 67 zaczyna się w 1877 roku. Wzniesiono wtedy 1-piętrowy Teatr Kerna przemianowany na Teatr Victoria w 1882 r.  Budynek stanął na dziedzińcu posesji wybudowanego w 1876 roku Hotelu Victoria. Teatrem kierowali m.in Łucjan Kościelecki, Michał Wołowski i Aleksander Zelwerowicz wybitny aktor i reżyser mocno związany z Łodzią.

Aleksander Zelwerowicz i Ludwik Solski w Polskim Radio.

Budynek teatru spłonął w nocy z 6 na 7 maja 1909 r.

Fot: Fotopolska.eu

Odbudowano go w 1910 r i urządzono tor do jazdy na wrotkach. 
W 1911 r budynek został przebudowany wg projektu Edwarda Banasza, zlikwidowano tor i powstało Kino Casino.  Było one zaliczane do jednych z większych kin w Królestwie Polskim i posiadał sala na 1000 miejsc i wielką nowością samootwierającymi się fotelami. Nic dziwnego, że podczas okupacji kino było najbardziej popularnym kinem wśród niemieckiej społeczności. Krążyły nawet legendy, że na jednym z seansów był sam Adolf Hitler, a za repertuar odpowiadał minister propagandy Joseph Goebbels. Po II wojnie światowej ponownie zmieniono nazwę na Polonia.


 Rok 1945
Kino Polonia lata 60 XX wieku
Fot: Miastograf
Sądząc po aucie prawdopodobnie lata 70 lub 80.

Fot: Fotopolska.eu

Problemy kina zaczęły się w 2012 kiedy najemca Centrum Kinowe "Helios" nie godząc się na dotychczasowe warunki wynajmu przestał wyświetlać filmy.
Rozeszło się o niezbędny remont, którego Helios nie chciał finansować z własnych pieniędzy nie będąc właścicielem budynku. Widownia zresztą mocno spadała ponieważ dystrybutorzy przestali oferować filmy na taśmach 35 mm. Kino potrzebowało cyfryzacji całej posiadanej kolekcji.

W 2014 roku dzięki staraniom Wytwórni Filmów Oświatowych i Stowarzyszenia Łódź Filmowa zostało ponownie otwarte. Pretekstem do reaktywacji było 65-lecie WFH i festiwal Kina Europejskiego Cinergia.

Niestety kino działało tylko 3 miesiące i ponownie zostało zamknięte i w takim stanie stoi do dzisiaj.





Źródła: https://www.radiolodz.pl/
http://www.dzienniklodzki.pl/
http://lodz.onet.pl/po-100-latach-zamykaja-legendarne-kino-polonia/qzg6c
http://audiowizualni.pl/index.php/aktualnosci/8832-slynne-kino-polonia-w-lodzi-znow-dziala
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kino_Polonia_w_%C5%81odzi

czwartek, 3 listopada 2016

Było minęłó: Remiza strażacka przy Sienkiewicza 54

Dziś napiszę o miejscu, które dokonało żywota około 8 lat temu.

Budynek remizy strażackiej przy ul. Sienkiewicza 54 została zbudowana w latach 20 XX wieku. Przeniesiono tam trzeci odział straży z dawnej ul Przejazd, obecnie ul Tuwima. Podczas okresu międzywojennego budynki zostały przebudowane i unowocześnione. Budynek miał ciekawą bryłę mimo użytkowego charakteru tego miejsca. Komenda przeniosła się na ul Wólczańską w latach 50, ale nieruchomość była zagospodarowana przez straż do końca lat 90.


Fot: Bogusław Bielińśki

Budynki po ostatecznym oddaniu przez straż przekazano Gminie Żydowskiej, a ta sprzedała je prywatnemu właścicielowi.
Fot: Bogusław Bieliński

Nastepnie powstał projekt adaptacji dawnej remizy na centrum rewitalizacji, w którym miały być opracowywane projekty ratowania łódzkich zabytków.




























Fot: www.wieze.geotor.pl

Niestety budynek tego nie doczekał. 13.04.2008 prawdopodobnie w wyniku celowego zabiegu większość budynku strawił pożar.


Fot: Fabrykancka.pl

Gaszenie pożaru trawało 6 godzin i w akcji wzięło w niej udział 11 wozów strażackich i 40 strażaków. Istniało duże prawdopodobieństwo, że pożar przeniesie się na sąsiednie budynki, ale na szczęście tak się nie stało.




Rozbiórka budynku. Fot: Fabrykancka.pl


Budynku nie dało się uratować i na jego miejscu powstał funkcjonujący do dziś parking strzeżony.


Może o to właśnie chodziło, żeby pozbyć się problemu.




Do zobaczenia w kolejnym odcinku.

czwartek, 22 września 2016

Było minęło: Piotrkowska 58

Kamienica z Piotrkowskiej od prawie dekady jest zarówno na ustach tych łodzian, którzy interesują się miastem jak i przyjezdnych turystów, których wzrok przyciąga ogromna dziura w pierzei na reprezentacyjnej ulicy Łodzi.

Ale zacznijmy od początku.
Kamienice zbudowano w roku 1874 r. dla rodziny Freindów. Początkowo miała dwa piętra. Prawdopodobnie w latach 1912-3 dobudowano jedno piętro i zakończono dach mansardowym.
Foto: piotrkowska-nr.pl

W którymś momencie swojej historii kamienica straciła swoje zdobienia na fasadzie.
Fot: Miastograf
Przenosimy się w czasie do roku 2007. 
Firma PGE kupuje działkę z budynkiem. Budynek był wtedy w opłakanym stanie.

Fot: Gazeta.pl
Fot: Gazeta.pl

PGE wyburzyło budynek i obiecało odbudowę. Jednak przez lata nie spełniło tej obietnicy.

W 2011 Grupa Urząd Miasta odsłoniła pomnik upamiętniający wyburzony budynek i wszystkie te które zostane wyburzone w przyszłości.

Firma PGE przez lata była piętnowana przez miłośników Łodzi za to, że wciąż wyrwa po wyburzonej kamienicy straszy w centrum.
Fot: Inicjatywa Piotrkowska 58
Plany wizualizacji były świetne.



Mijają lata, a dziura po kamienicy wciąż straszy.


W sierpniu tego roku radna Urszula Niziołek-Janiak poinformowała na Facebooku, że PGE jednak planuje odbudowę, ale jak to w Łodzi często bywa póki się nie zobaczy to się nie uwierzy.

Źródła: www.piotrkowska-nr.pl, Miastograf - świetny portal z archiwalnymi zdjęciami Łodzi, Gazeta.pl